Poza kanonem - Detektyw
Czasem szczególną sympatią obdarzamy
niekoniecznie najistotniejsze dzieła artystów. Przykład może stanowić niezwykle
przeze mnie lubiany obrazek Alfreda Kubina Detektyw
(ok. 1935), który pięć lat temu zobaczyłem na wystawie w MCK-u, a teraz
spoglądam na jego reprodukcję w katalogu.
Jest to rodzaj karykatury. Na próżno by szukać
w nim Kubinowskiego mroku. Pan z płaskim nosem i z wąsami. Ubrany w kraciasty
płaszcz, który podobnie jak kapelusz-czapka, przypomina Holmesa. Ale jest coś w
tym mężczyźnie niezgrabnego, wydaje się on statyczny. Może idzie nieporadnie,
może jest pijany, może śledzi kogoś. Stopy rozstawione ma na zewnątrz (kaczy
chód). Wygląda trochę jakby pozował do zdjęcia. Niewyraźne oczy, które mogą
kojarzyć się wręcz ze ślepcem. Idzie (stoi?) jakąś boczną uliczką. W tle domy,
miasteczko, ale on wychodzi jakby poza nie (szukając na łąkach, w lesie, w
odludnym miejscu śladów zbrodni?). Widać też rower oparty o nasyp. Jego?
A może powodem tej nieporadności, tego braku
zdecydowania, ślepoty, zagubienia, jest przerażająca prawda o zbrodni. Czyżby
więc i na tym obrazku odnaleźć można było mrok Kubina?
Warto przyglądać się dziełom spoza głównego
nurtu, spoza kanonu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz